Kwaśny deszcz siecze szyby spinnera, gdy wlatujesz w kanion ulic zalany neonowym blaskiem. Radio trzeszczy: „South Alameda, ciało. Nieczytelne ID. Potencjalny Nexus”. Zawsze tak samo: anonimowa śmierć, tropy w Esper Wallu, szept informatora w zadymionym barze, raport w Mainframe’ie… Masz dość tej roboty. Ale znasz zasady: jeśli nie jesteś gliną, to jesteś nikim. Parkujesz w zaułku, gdzie wirtualny handlarz wspomnieniami proponuje Ci „lepsze sny” za połowę Twojej pensji. Zmasakrowane ciało leży w kałuży krwi i deszczu. Oczy martwe, ale czy ludzkie? KIA mruga czerwienią. Wynik skanowania niejednoznaczny. Dopiero po kilku godzinach trafia do Ciebie wynik autopsji z RIT Lab. Jednak Replikant, do tego legalna „dziewiątka“. Szef RDU zaciąga się cygarem i warczy: „Znajdź sprawcę, zanim prasa to zrobi, a Wallace się wścieknie i cofnie nam finansowanie”. Wiesz, że Holden mówi poważnie. Korporacja nie lubi, kiedy traci swoje anioły. Kolejny dzień w technologicznym piekle, które kolorowe reklamy przedstawiają Ci jako raj na Ziemi. Kolejna gra, w której szanse są z założenia ustawione przeciwko Tobie. „City of Fallen Angels” to noir w najmroczniejszym wydaniu: samotność w tłumie, rozpacz pod maską obojętności i walka o o zachowanie człowieczeństwa w mieście, gdzie prawda jest towarem deficytowym, a każdy, kto próbuje ją odnaleźć, musi być gotów zapłacić wysoką cenę. UWAGA! Te 20 PLN za sesję to dobrowolna wpłata na fundację opiekującą się kociakami.
alkohol, narkotyki, morderstwo, terroryzm, przemoc, systemowa dyskryminacja, niewolnictwo, treści seksualne, śmierć postaci
Jestem Kirdan. W gry fabularne zaczynałem grać w głębokim liceum, czyli jakoś w 1996 roku. Głównie GM-uję, a jako, że zawodowo jestem instruktorem nurkowania i spędzam dość dużo czasu na podróżach, mam kiedy czytać podręczniki i przygotowywać własne scenariusze. Fun fact: mam nieuleczalną alergię na wszelkiego rodzaju fantasy, z wyjątkiem Świata Dysku sir Terry’ego Pratchetta. Prowadzę więc gry w szeroko pojętej konwencji science fiction, ewentualnie horroru, w trzech językach: po polsku, po angielsku i po hiszpańsku. Są niezerowe szanse, że za jakiś czas odważę się poprowadzić coś po persku i arabsku. Moim ukochanym systemem jest Blade Runner od Free League, aczkolwiek ostatnio mocno rywalizuje on o pierwszeństwo na liście z Discworld: Adventures in Ankh-Morpork od Modiphiusa. Poza tym lubię prowadzić takie klasyki gatunku, jak Alien, Cyberpunk (i 2020, i RED), Fallout, Dune, Mothership czy WH40K w wersji Imperium Maledictum.